Edukacja domowa część 1 . Nasza droga do celu ♥️

Witam ponownie 🙂

Dostałam od Was bardzo dużo prywatnych wiadomości na temat naszej

EDUKACJI DOMOWEJ

dodatkowo powiązanej z

PLATFORMĄ – SZKOŁA W CHMURZE.

Piszecie,że chcielibyście zabrać swoje dzieci z placówek (które NIE do końca ,w ogóle,lub częściowo spełniają Wasze oczekiwania) i przejść na

 edukację domową.

Inni z Was piszą ,że chcieliby przenieść dzieci do

prywatnych przyjaznych szkół

,ale żyjemy teraz w takich czasach ,że może to finansowo nie być prosta sprawa i uwierzcie mi, że doskonale to rozumiem.

Pytacie jak to było u nas,

jak wyglądała nasza droga,dlaczego zdecydowaliśmy się na taki krok? Czy nasze dzieci podejmowały tą decyzję razem z nami. Jak sobie radzą , Jak my sobie radzimy , czy nie chcą wrócić ,czy mamy ich dość 🙂 ?  i wiele innych pytań ,na które odpowiem Wam teraz znając ,życie w kilku postach 🙂

Może zacznę od tego skąd wzięła się u nas decyzja przejścia na ED i jaką przeszliśmy drogę ?!

Wiktor jest dzieckiem ,dzieckiem … phi ! nastolatkiem ,

który nie miał i nie ma większych problemów z nauką.

Chodził do

państwowego

przedszkola na przeciwko naszego bloku i za każdym razem jak go zostawiałam płakał i machał mi z okna ,później oczywiście zaraz po odejściu od szyby bardzo dobrze się bawił ,ale strasznie nie lubił jak go zostawiałam .

Miał cudowne Panie i wiedziałam ,że jest tam bezpieczny .

  Ja oczywiście idąc do pracy wyłam jak głupia. I długo na pełny etat po za domem nie popracowałam 🙂

Później poszedł

do pierwszej państwowej szkoły

,gdzie dostał się do zerówki. Od razu powiem Wam ,że żałuję ,że nie posłałam go wcześniej do pierwszej klasy ,

bo strasznie się w tej zerówce nudził .

Przy okazji na świat przyszła Jula i już wtedy

zaczęliśmy opuszczać szkołę ,

nie było Wiktora minimum raz w tygodniu na zajęciach i nikt z tego problemu nie robił . Z czego wynikały te nieobecności ? Jak już wspomniałam wyżej ,syn tam się zwyczajnie nudził ,a ja to co najważniejsze

LUBIŁAM SPĘDZAĆ Z NIM CZAS

i zupełnie mi nie przeszkadzał . Wiktor uwielbiał pracę plastyczne i nadal je lubi ,chociaż już mniej . Robiliśmy tego mnóstwo.  Projekty ,rysunki ,malunki ,plastelina , wszystko.

Po zerówce ,przyszła kolej na pierwszą klasę .

Syn z niewyjaśnionych okoliczności trafił do klasy integracyjnej ,która oprócz tego ,że były tam dzieci z różnymi dysfunkcjami niczym się nie różniła .

Dzieci było malutko ,panie były dwie GŁÓWNA – trzymała ich w „ryzach” 🙂 I WSPOMAGAJĄCA – do tulenia 🙂 ,a syn miał tam przyjaciela i dwie przyjaciółki z przedszkola.

Tu zaczęła się samodzielna przygoda z książkami.

Jak był mały wielbił FRANKLINA i wszystkie części TOMKA ciuchcie .

Panie nauczycielki wymyśliły ,że

każde dziecko ,które przeczyta jakąś pozycję dostanie na bocznej tablicy przy swoim imieniu naklejkę.

Oczywiście po przeczytaniu, wszyscy siadali na dywanie i opowiadali o niej.  Ten kto na koniec miesiąca przeczytał ich najwięcej dostawał nagrodę.  Nie będę teraz rozważać nad tym czy to było dobre czy złe dla innych dzieci .

Nasz syn czytał jedna po drugiej i bardzo mu się to podobało.

Na początku króciutkie książeczki z podziałem na poziomy „CZYTAM SOBIE” ale w szybkim tempie przerzucił się na wojenne publikacje „WOJNY DOROSŁYCH, HISTORIE DZIECI” byliśmy nimi zachwyceni .

Wszystko szło niby dobrze,aż

zaczęła mu przeszkadzać atmosfera w klasie

 ,krzyki ,przerywanie lekcji , doszły nowe dzieci ,które nie pozwalały na jej prowadzenie. Panie musiały zajmować się bardziej wychowaniem i opieką niż nauką i

podjęliśmy decyzję m.in z tych powodów przenieść syna do SZKOŁY SPORTOWEJ

 (do której miał iść od razu ,ale nie dostał się – zerówka nie ma rejonizacji) na szczęście znajdowała się tak samo obok nas i myśleliśmy ,że zostanie tam już do końca 8 klasy.

Wychowawczynie próbowały nas przekonać ,żebyśmy zrobili to po 3 klasie

,że tak będzie lepiej ,ale ja miałam inne zdanie.  Wolałam ,żeby już teraz zgrał się z nowymi dziećmi ,przyzwyczaił się w niższej klasie do poziomu (który był wyższy) i razem z nimi wszedł w 4 klasę, poznał nowych nauczycieli.  I tak się stało. Zaraz po Wiktorze odeszli jego przyjaciele. Tak się złożyło ,że wszyscy z powodu przeprowadzki.

Tu sytuacja była podobna . Dzieci było malutko- 17 osób ,ale tylko dlatego ,że

 nie posłaliśmy go do sportowej klasy

gdzie dzieci było ok. 30. Nasza decyzja była podjęta na podstawie tego ,że Wiktor chodził od 6 roku życia na piłkę do KLUBU BARCELLONY ,a kierunku piłka nożna w tej szkole nie było i zwyczajnie nie miałby na nic czasu.

Przez pierwszy rok byłam taką ignorantką

,że jak weszły dzienniki elektroniczne nawet go nie uaktywniłam. Byłam zupełnie nie świadoma ,a tym samym syn ,że był jakiś sprawdzian ( wtedy jeszcze nie było ich dużo ,ale jednak ) ale nie było nam to do niczego potrzebne. Twierdziłam,że skoro jest dzienniczek-zeszyt, to tam można wpisywać wszystkie oceny i informacje .Przez myśl mi nie przeszło ,że może nam się ta elektryczność 🙂 do czegoś przydać .

Pisze to i śmieje się sama z siebie 🙂 I tak przeszedł nam rok z bardzo dobrymi ocenami ,idąc na żywioł 🙂 Można ? Można 🙂 !

Muszę Wam się również przyznać ,że tak jak w pierwszej szkole brałam córkę na zebranie , która mimo ,że miała z kim zostać to wcale nie chciała ,a ja nie miałam problemu z tym ,żeby ją zabrać ,to w tej drugiej szkole po pierwszym zebraniu i cyrku jaki się tam zadziałał powiedziałam !!!!

o nieee TO JA JUŻ PODZIĘKUJĘ !!!! Podziękuję chodzenia na zebrania ,nie zabieraniu córki ♥️

W pierwszej szkole jak szłyśmy na wywiadówkę Jula wołała ,że idziemy na imprezę :)! Serio ! TAK SOBIE WYMYŚLIŁA. Była cicho jak mysz pod miotłą . Układała sobie spokojnie puzzle na telefonie , rysowała – realnie słuchając Pani . Wychodziłyśmy stamtąd dumne i zadowolone:)

W między czasie Jula poszła do przedszkola

,ale nie jako 3 latka ,tylko 4 latka . Dlaczego ? Bo nie dostała się jako trzy latka do placówki ,którą darzyłam zaufaniem.  Do której chodził jej brat.  Czekaliśmy na miejsce przez rok .

Jula chłonęła do 4 roku życia wiedzę jak gąbka.  Była ciekawa świata ,wszystko chciała i wiedziała .

W momencie kiedy zadzwonił telefon ,że została przyjęta na co bardzo czekałam kamień spadł mi z serca .

Nie na długo !

Czwarta i piąta klasa Wiktora już z dziennikiem elektronicznym 🙂 przeszła na 2,3,4 i 5 co chodzi o naukę ,ale wszyscy tam się męczyliśmy . Dlaczego piszę MY –

NASZ syn w szkole zupełnie nie umiał się sam uczyć . Musieliśmy siadać w zależności od przedmiotu i go uczyć .

Wpajać mu wiedzę na klasówkę ,uczyć na pamięć np. HISTORII – tracić czas tak ! DOKŁADNIE!

Oooo mieliśmy nawet zagrożenie 🙂 Z GEOGRAFII . Dlaczego ?

Już mówię ! Nadszedł czas na zrobienie remontu generalnego . Przeprowadziliśmy się w jeden dzień, dużym samochodem sami 🙂 na szczęście na tej samej dzielnicy (piechotą można było iść )

Jak już Wam wspominałam.

Wiktor nie musiał chodzić na wagary

 ,żeby nie iść do szkoły , ponieważ te wagary robiłam mu regularnie JA.  Z różnych powodów . Jak zostawali w domu to zazwyczaj oboje.

Między innymi ,bo budząc go rano dowiadywałam się ,że ma klasówkę o której zapomnieliśmy ,oczywiście jak zostawał to już musiał się do niej przygotować.

Bo źle się czuł

Bo nie miałam mu co włożyć do śniadaniówki – tak też się zdarzało (np . na rano nie było pieczywa)

Bo jechaliśmy na jakaś wycieczkę .

Bo szliśmy do lasu w piękna pogodę .

Bo musiał zostać z Julą ,a nie mogła pójść do placówki z powodu przeziębienia,a ja musiałam wyjść do pracy na chwilę i wrócić z pracą do domu 🙂

Bo wzięliśmy szczeniaczka i chcieli być przy tym 🙂

Zajmowałam się wtedy zawodowo dziećmi

często miałam przy sobie trójkę rodzeństwa ,jak możecie się domyśleć było zawsze wesoło ♥️ Jeździliśmy razem na wycieczki ,spędzaliśmy czas w lesie ,na działkach ,na placach zabawach .

Teraz tak sobie myślę ,że mimo zmęczenia itp. to był bardzo dobry czas dla nich .

Nie byli sami ,nauczyli się wielu rzeczy ,współpracy ,rozwiązywania konfliktów ,opieki nad dziećmi ,odpowiedzialności itp.

Ale co z tymi zagrożeniami ?

Wiktor jest bardzo emocjonalny ,wrażliwy , przywiązuje się do rzeczy i ludzi ,przy okazji uparty i sprawiedliwy – jak wydziela batonik to mierzy linijką 🙂 ale tylko w dniach powszednich 🙂 Tak oddałby głodnemu swój ostatni kawałek chleba.

Zaczynając robić remont

,nie mógł w ogóle skupić się na szkolę był bardzo podekscytowany i o dziwo przestały docierać do niego argumenty w związku z nauką itp.

Chłopak jest bardzo techniczny,

wszystko może i chce zrobić  w domu czy robiąc jakiś projekt np.budując dom,ma to po swoim dziadku (moim tacie ) potrafi zrobić coś z niczego i wszystko naprawić.

  Aleeee dziadek potrafił jako małe dziecko podpalić szafę 😉 Wiktor jest bardziej rozsądniejszy 🙂

Po tym jak już Panowie robotnicy wyszli z mieszkania musieliśmy zamówić wszystko do domu.

Zrobiłam to z jednego sklepu (no prawie ) w jeden dzień i wszystko przyszło od razu od mebli po ręczniki i noże.

I tutaj nasz kochany syn już tak zahipnotyzowany i zaczarowany jak zobaczył te wszystkie meble do skręcenia ,te nowe rzeczy ,swój pokój itp. że

w ogóle nie było mowy wyrzucić go do szkoły .

Nieee no jasne ,że mogliśmy to zrobić siłą ,tylko po co ? Czy próbowałam ? Siłą nie ,ale trochę sobie raz

 pokrzyczałam.

 Ja znam swoje dziecko i kiedy już zobaczyłam i zapaliła mi się w końcu żarówka ,że on naprawdę chce być tu z nami przy tej zmianie ,przy tym remoncie i czynnie w nim uczestniczyć ,że

powiedziałam DOŚĆ.

WIKTOR SKRĘCIŁ PRAKTYCZNIE WSZYSTKIE MEBLE SAM ( oczywiście z pomocą trzymania czegoś czy podania )

on był szczęśliwy ,a my spokojni.

I tak nie było ich w placówkach z miesiąc razem licząc ,albo i że dwa bo zaraz była święta ,a jeszcze zaraz ferie ,to już w ogóle szkoda się nad tym zastanawiać  🙂

Miał totalna frajdę ,nauczył się kolejnych wielu technicznych potrzebnych do życia umiejętności (a nie jak w szkole ) ,a przede wszystkim był z nami i nie czuł się odrzucony .

Po między pracą jedliśmy na podłodze kebaba czy pizzę ,śmialiśmy się , urządzaliśmy dom ,a później oceny poprawił i nie było żadnych problemów.

DLATEGO PAMIĘTAJCIE , ŻE SZKOŁA JEST DLA WASZYCH DZIECI ,A NIE WASZE DZIECI DLA SZKOŁY I TO WY DECYDUJECIE O WSZYSTKIM ,NIE SZKOŁA (czyli ludzie w niej )

Wróćmy teraz do Juli .Jak już pisałam , Jula do 4 roku życia uwielbiała zdobywać wiedzę. 

W momencie puszczenia jej do przedszkola (nie było żadnych problemów ,znała ten budynek i tych ludzi ,bo syn tam chodził ,do tego miała w grupie przyjaciółki ,bliźniaczki )

wszystko się rozjechało .

Jak tylko wspominałam coś o „nauce” od razu wszystko na nie ,do tego zaczęła powtarzać zachowania dzieci (normalne ) zrobiła się nerwowa ,nie zadowolona (kiedy ona zawsze uśmiechnięta) . Oczywiście nie codziennie była nie zadowolona i robiła problemu ,ale miała takie fazy po kilka tygodni .

Był straszny okres kiedy nie chciała wychodzić w ogóle z domu ,no różne przykre perypetie się działy.I z wesołego pochłaniającego wiedzę i świat dziecka stała się opryskliwa i nieszczęśliwa patrząc z perspektywy czasu.

Nie wiedzieliśmy o co chodzi,mimo rozmów z Panią .

Tak kończąc zerówkę czego również żałowałam ,że nie puściłam jej od razu do szkoły.

Poszła do 1 klasy do Wiktora placówki,

którą również dobrze znała bo była m.in po drugiej stronie ogrodzenia jej przedszkola .

Jak wiecie długo to sobie do niej nie pochodziła .

Strajk nauczycieli ,święta ,ferie no i pandemia,która rozpierdzieliła życie wielu istnień na tym świecie .

Jednak jak już tam była to i tak z niej ZUPEŁNIE NIC NIE WYNIOSŁA.

Uwierzcie mi . Była tak zblokowana ,że naprawdę mogła Świętego wyprowadzić z równowagi . Mówiłam do niej .

JULA 10 plus 5 to 15 ,ile to 10 plus 5 ? I ona nie wiedziała co odpowiedzieć.

To tylko głupi przykład . Dopiero jak przyszła pandemia ,zaczęło wszystko wychodzić ,

jak w naszym kochanym dziecku została zniszczona już od przedszkola chęć eksploatowania świata .

Codzienne robienie zadań w ćwiczeniach ,przesyłane przez panią

I TE PIERDZIELONE KOLOROWANIE

na każdym kroku . Oni myślą, że jak trzeba kolorować to dziecko będzie wszystkim zainteresowane. Pokoloruj literkę ,pokoloruj obrazek ,oblicz działania i pokoloruj wyniki. Narysuj postać z bajki, narysuj rebus

 do pożygania.

Męczyła się Jula ,męczyłam się ja , bo ja w końcu zaczęłam za nią kolorować ,a jak ja miałam już dość to oddawałam mężowi

,krzyki , zgrzyty i totalny rozgardiasz .

Wiktor wisiał codziennie nad kartami pracy i nad lekcjami online ,robiąc rzeczy i ucząc się czegoś co nigdy mu się w życiu nie przyda . A Jula kończyła pod stołem zwinięta w kłębek .

Tylko las nas ratował .

Mimo pandemii codziennie jeździliśmy na początku do puszczy , później co drugi dzień ,a później weszła działka kilka razy w tyg. na cały dzień co było dla nas zbawieniem .

Zero stresu ,własna ziemia,zero zarazków 😉  Wielkanoc spędziliśmy we 4 plus psy ,właśnie tam ♥️

Absolutnie nie wprowadziliśmy

 ZOSTAŃ W DOMU

,ale ogranicz kontakty z ludźmi i zostań w przyrodzie już tak.

I tutaj kiedy nie podjęłam kolejnej pracy wcześniej umówionej ,bo rodzice dzieci siedzieli w domu i pracowali online.

Kiedy ta edukacja domowa cały czas w myślach do mnie wracała

 ,ale bałam się tak jak Wy się boicie ,nie wiedziałam jak to będzie względem mojej pracy

,czy damy sobie radę itp. 

widząc co się dzieje na świecie. Wiedząc ,że dzieciaki będą poniewierane w szkole.

Będziemy narażeni na kwarantanny co chwilę ,

zarażenia ,siedzenie w domu ,wracanie do szkoły ,znowu ich zamykanie,nieprzyjemne sytuacje w momencie podejrzenia ,że dziecko jest chore ,odprowadzania do izolatki ,karetki ,stresujące telefony . Strach nauczycieli ,totalne odsunięcie nauki na ostatni plan POWIEDZIAŁAM STOP.

CZY PANDEMIA BYŁA POWODEM WZIĘCIA MOICH DZIECI NA EDUKACJE DOMOWĄ? NIE !

BYŁA KROPKĄ NAD I . ŻAŁUJĘ ,ŻE TAK PÓŹNO TO ZROBIŁAM.

 Często piszecie ,że chcielibyście wykonać konkretne kroki z przejściem na ED

(skoro, nie możecie wysłać dzieci do prywatnej PRZYJAZNEJ szkoły,a chcielibyście) ,ale boicie się ,że nie dacie rady sami czuwać nad ich rozwojem,

że nie dacie rady mówiąc prosto NAUCZYĆ ICH WSZYSTKIEGO

,nie będziecie wiedzieć jak radzić sobie z materiałem ,z egzaminem , ile potrzeba na to czasu czy przy starszym dziecku trzeba towarzyszyć mu w domu,po co i dlaczego :)?!

 Z pomocą właśnie przychodzi SZKOŁA W CHMURZE

 ,która jest absolutnie otwarta na Wasze sugestie , propozycje , zwątpienia i wiele innych emocji ,które Wami targają

 i pomogę (mam nadzieję ) Wam również Ja 🙂